Jak się bawić to…

… z przytupem – tylko jak tu tupnąć w błocie po kostki lub w klatce z prądem?

Kiedyś pisałem, że lubię wyszukiwać imprezy, na których jest dużo ruchu, rekreacji i dobrej zabawy. Jedną z takich imprez był bieg survivalowy z przeszkodami MEN EKSPERT SURVIVAL RACE we Wrocławiu, w którym miałem okazję niedawno startować już po raz drugi. Ale najbardziej ucieszyło mnie to, że z inicjatywy mojego syna Bartka stworzyliśmy w Ratowicach survivalową drużynę, w której startowała młodzież („Banda Łysego”). W sumie dziesięć osób reprezentowało naszą miejscowość. Praktycznie cały „klan Haniszewskich” – Lesław (ojciec), Błażej, Bartek, Kacper (synowie), Michał, Hubert Witkowski i Krzysztof Gołębiowski, Mateusz Jagielski, Mateusz Jarzycki oraz poza naszą „bandą” Kamil Koprowski. Głównym organizatorem drużyny był Bartek Haniszewski, który przy okazji zaliczył wszystkie trzy edycje biegu.

Zawody odbyły się na dwóch dystansach: 12km + 50 przeszkód, a dla mniej zdecydowanych 6km + 30 przeszkód. Przeszkody były naprawdę ciekawe i wymagające – mosty linowe, klatka z prądem, różnego rodzaju wspinaczki, czołganie itp. a większości przeszkód towarzyszyło dużo wody i błota. Osobiście zdecydowałem się na ten dłuższy dystans ze względu na ilość przeszkód i ich atrakcyjność, a błoto… – każdą ilość da się później zmyć lub zeskrobać. Takie wymagania postawili sobie również Bartek, Krzysiek i Kamil. Oczywiście zostawili mnie daleko w tyle ale i tak udało mi się dotrzeć do mety w jednym kawałku. Tak naprawdę nawet nie wszystko mnie później bolało. Pozostali zadowolili się krótszym dystansem, ale większość później tego żałowała i deklarowali w przyszłym roku start na dłuższym dystansie. Najważniejsze, że wszyscy ukończyli morderczy bieg, chwaląc sobie dobrą zabawę i czując wielką satysfakcję z osiągniętych wyników. Polecam zatem innym tę imprezę w przyszłym roku – to już będzie czwarta edycja. Jestem przykładem że wiek nie stanowi żadnej bariery. Myślę że w tym roku naprawdę godnie reprezentowaliśmy naszą miejscowość.

Post Author: Marcin

Dodaj komentarz