Od pewnego czasu otrzymuję pytania od mieszkańców Ratowic: kto wymyślił tę „hopkę” koło szkoły? Wyjaśniam – nie sołtys. Nie było też nigdy takiego wniosku mieszkańców – np. na zebraniu wiejskim. Skąd więc taki pomysł? Trudno powiedzieć. Staram się wyjaśniać pytającym, że intencje budowy górki były dobre. Wygląda bardzo ładnie, a poprawa bezpieczeństwa dzieci przy szkole i uspokojenie ruchu, to bardzo ważne. Jednak zdaniem wielu mieszkańców największym zagrożeniem dla bezpieczeństwa naszych dzieci jest to, że wysiadają one z aut wprost na ulicę. Problemem jest też nieustanne blokowanie drogi przez parkujące tu auta. Od kilku lat systematycznie wnioskujemy do gminy o dokupienie kawałka ziemi z tyłu, za szkołą, co pozwoli na przeniesienie placu zabaw i zorganizowanie niewielkiego, bezpiecznego parkingu. Bez powodzenia. Taki piękny parking powstał za to przy czernickim GOPSie.
Mimo, że wybudowano nam próg zwalniający, dzieci jak wysiadały na ulicy, tak dalej wysiadają. Gdyby jakiś rozsądny urzędnik przeanalizował wcześniej sytuację, nie miałby wątpliwości, że budowa progu to nie tylko utrudnienie dla mieszkańców, zniszczenie dobrej nawierzchni drogi, a tym samym zmarnowane 25 tysięcy złotych. Takie wyniesione przejścia buduje się zwykle tam, gdzie jest duży ruch samochodowy, auta jadą szybko a przy tym dzieci muszą przejść na drugą stronę ulicy. W Ratowicach nie ma tak wielkiego ruchu, auta w tym miejscu nie pędzą, a przede wszystkim dzieci nie przechodzą na drugą stronę ulicy, bo nie ma po co. Po drugiej stronie ulicy nie ma chodnika tylko wąziutki pas trawy. Żeby było jeszcze dziwniej, na środku tego „nibychodnika” wykonawca postawił słupek ze znakiem informującym o przejściu. Niestety nie zaproszono mnie na otwarcie i uroczyste poświęcenie tego przejścia, ale tych specjalistów, którzy zaprojektowali a potem odebrali tę robotę najpierw poprosiłbym o osobiste pokazanie, jak dziecko ma bezpieczne iść tym chodnikiem i dokąd dojdzie? Wybaczcie złośliwość, ale czasem trudno jest zachować powściągliwość, wobec oczywistej bezmyślności i marnotrawstwa społecznych pieniędzy.
Na 2017 rok sołectwo Ratowice zgłosiło dziewięć wniosków mieszkańców. Zrealizowano tylko jeden – naprawa podłogi w świetlicy wiejskiej. Na 2018 rok zebranie wiejskie zgłosiło 13 wniosków z pilnymi potrzebami. Niestety w budżecie gminy wójt i radni nie uwzględnili żadnego. Mam więc dziwne wrażenie, że gdybyśmy jednak złożyli wniosek o to tzw. wyniesione przejście dla pieszych, to na pewno nigdy by go nie zrealizowano. Ale skoro nie chcemy… to mamy! Inni (np. w Chrząstawie) bardzo chcą i potrzebują takiego przejścia, to… nie dostali.
Tuż przed rozpoczęciem prac zwróciłem się do pana Wójta na piśmie, z prośbą o wstrzymanie prac i przeanalizowanie zasadności tej inwestycji i bardziej wnikliwą analizę potrzeb. Podałem rozsądne argumenty. Niestety, tradycyjnie już, pismo sołtysa pozostało bez reakcji, a krytyczne wpisy mieszkańców na ten temat na profilu urzędu, zostały błyskawicznie usunięte. A mówią, że prawdziwa cnota krytyk się nie boi.
Jarosław Jagielski
Sołtys wsi Ratowice