OKIEM RADNEGO – Czas inwestorów

Jestem mieszkańcem gminy Czernica od wielu lat. Od kilkunastu już lat aktywnie
angażuję się w życie społeczne naszej okolicy. Z uwagą przyglądam się jej rozwojowi i
bolączkom, a pełniąc funkcje społeczne staram się mieć także możliwość wpływania na jej
przyszłość.
Kiedy poproszono mnie o refleksję nad tym, czy nasza gmina jest wystarczająco
atrakcyjna dla inwestorów, stwierdziłem, że mamy bardzo wiele atutów. Najważniejszym jest
bliskość dynamicznie rozwijającej się aglomeracji wrocławskiej, kolejnym dostęp do
wschodniej obwodnicy Wrocławia i rewitalizowanej właśnie linii kolejowej. To zapewnia
komunikację z regionem. Wspaniałe walory to położenie nad Odrą i Widawą. Atut gminy to
także duże możliwości budżetowe, bo nie jesteśmy wcale biedną gminą. Wielkim bogactwem
są ludzie – świetnie organizujące się, aktywne środowisko społeczne. Czy jednak
dostatecznie wykorzystujemy te atuty by się rozwijać? Czy umiemy je zaprezentować? W
mojej ocenie mamy tu jeszcze wiele do zrobienia. Największym ekonomicznym wyzwaniem
jest nie zmarnowanie szansy związanej ze Wschodnią Obwodnicą Wrocławia –
przygotowanie infrastruktury tak, żeby można było dobrze wydzierżawić czy sprzedać
tereny, a w konsekwencji aby przyniosły one gminie jak największe korzyści. Nie jest sztuką
popularne działki dobrze sprzedać, ale jest sztuką dzięki temu zapewnić gminie dochód na
lata. To największe wyzwania. Choć pewne kroki zostały poczynione już wcześniej, np.
zapewnienie zjazdu z obwodnicy, ale tych spraw trzeba mocno pilnować. Wtedy będziemy
mieli dobrą ofertę dla inwestorów.
Moim zdaniem, palącym problemem jest też sprawa zaopatrzenia gminy w wodę. Z analiz
wynika jasno, że przy tym tempie wzrostu budownictwa mieszkaniowego, wody może
zabraknąć za 2 – 3 lata. Nie chodzi tu o rozbudowę sieci, co jest naturalne, ale o konieczność
budowy nowego ujęcia wody i rozbudowy/budowy stacji jej uzdatniania. Pozwoliłoby to na
większe uniezależnienie dostaw wody. To jest prawdziwe wyzwanie, o którym na razie się
nie mówi.
Wspomniane wyzwania są powiązane z oczekiwaniami mieszkańców gminy. Słusznie
oczekują oni od władz dbałości o komfort życia. Cieszy poprawiająca się komunikacja
gminna, dobry poziom szkół, aktywność mieszkańców. Niestety, najbardziej palący problem
sprawnego przemieszczania się w kierunku miasta nieprędko uda się skutecznie rozwiązać.
Wśród kolejnych problemów najczęściej wymienianych przez mieszkańców jest brak dróg i
chodników w wielu miejscach, brak kanalizacji, trudny dostęp do przedszkoli publicznych,
trudności komunikacyjne i brak dostępu do szerokopasmowego internetu. Hamulcem jest tu
dość asekuracyjna, polityka gminy w zakresie inwestycji infrastrukturalnych. Te potrzeby
rozwiązywane są w niezadowalającym tempie. W dużym stopniu ze względu na obciążenie
budżetu mocno przeszacowanymi inwestycjami. Przykład pierwszy z brzegu – niedaleko od
nas, w Lutyni, w gminie Miękinia, oddano w 2018 roku szkołę na 500 uczniów, z salą
gimnastyczną. Kosztowała 20 mln, ale pozyskano 5 dotacji na kwotę 10 mln zł. U nas
wybudowano podobną, bez sali gimnastycznej, za blisko 30 mln /5,4 mln z dotacji/. Cieszymy
się, że powstała piękna szkoła, bo była bardzo potrzebna, ale dlaczego tak drogo?
Bolączką naszej gminy jest też na pewno słaba komunikacja z mieszkańcami i dzielenie
gminy, ogniskowanie działań po stronie bliższej Wrocławia. Czasem mam wrażenie, że
obecnie mamy „gminę dwóch prędkości” Tę do której idą pieniądze podatników i tę, jakby

zapomnianą, gdzie nawet darmowy autobus gminny dojeżdża nieczęsto. Tu niestety, jako
gmina, nie spełniamy oczekiwań.

Co można realnie zrobić dla podtrzymania a nawet zwiększenia naszego gminnego
tempa rozwoju ?
Przede wszystkim skorzystać z potencjału naszych mieszkańców, ich doświadczenia, zapału,
kreatywności. Tu wiele do zrobienia mają także stowarzyszenia, koła i organizacje. Świetnym
pomysłem są rady doradcze, jak choćby powstała niedawno Rada Przedsiębiorców. Myślę, że
jest to krok w dobrą stronę.
Mamy spory budżet. Moim zdaniem błędem jest natomiast jest to, że wolne środki finansowe
są przechowywane na koncie, zamiast pracować. Na koniec 2017 roku mieliśmy zamrożone
8,9 mln z, w 2018 – 6 mln. Zadaniem gminy nie jest gromadzenie pieniędzy na kontach. To
właśnie jest polityka zachowawcza, powodująca uwstecznianie gminy. Naszym problemem
jest też zbyt małe wykorzystanie możliwości pozyskania środków zewnętrznych. Takie
działania to też strata dla naszej gminy.
Konieczne wydaje się przeprowadzenie przeglądu wszystkich dużych, miejscowych planów
zagospodarowania przestrzennego, ze szczególnym uwzględnieniem tych, na których
znajdują się działki gminne i tereny inwestycyjne, pod katem ich aktualności i potencjału.
Działanie to warto poprzeć analizą marketingową w zakresie potrzeb rynku inwestycyjnego.
Potem można by dla dużych, zwartych obszarów o dużym potencjale ( jak przykładowo
Dobrzykowice), opracować dokumenty studialne, zawierające analizę opłacalności i
ewentualnej wykonalności inwestycji strukturalnych dla podniesienia wartości tych terenów.
Wtórną sprawą jest ich samodzielne zagospodarowanie przez gminę, co wymaga jeszcze
większych nakładów, ale przy poprawnej analizie potrzeb i możliwości dofinansowania
zewnętrznego może być realne. Abyśmy w przyszłości mogli mieszkać w pięknej i
atrakcyjnej gminie nie możemy też ogniskować rozwoju gminy tylko wokół przemysłu i
budownictwa mieszkaniowego. Nieuchronnie sprowadzi to nas do kolejnej tzw. „sypialni
Wrocławia”. Analizie więc warto poddać również inne, poza infrastrukturą drogową i
uzbrojeniem technicznym, potrzeby, jak chociażby baza noclegowa, gastronomia i wszystko
co wiąże się z turystyką, wykorzystaniem walorów i możliwości Odry i Widawy, szeroko
rozumianą rekreacją, czy choćby promocją gminy na zewnątrz. Mamy tu sporo do zrobienia.
Aby realnie zwiększać tempo rozwoju powinniśmy skutecznie wykorzystywać potencjał jaki
drzemie w mieszkańcach i budować dobrą atmosferę do współpracy. Wierzę w to, że w
sprzyjającym klimacie inwestorzy sami będą się garnąć, by rozwijać biznes w naszej gminie.
Jarosław Jagielski

Post Author: Marcin